|
Spotkania Chrześcijan
Przedsiębiorców |
|
|
O POTRZEBIE PLANOWANIA. */
Większość katolików mieszkających w naszym kraju nie miała szans
aby osiągnąć większe doświadczenie w biznesie. W minionym okresie ludzie o
innym światopoglądzie mieli możliwość zdobywania doświadczenia w przedsiębiorstwach
państwowych, a później, w powstających prywatnych.
Większość przedsiębiorców katolickich ma doświadczenie w biznesie
3-5 letnie. Przedsiębiorcy ci tworzą dwie grupy. 1/
Jedna to ci, którzy odnieśli porażkę w swojej pracy. Pracowali ciężko po 12-14 godzin i
nic nie wychodziło, nic się nie układało, nie kleiło. Dawali z siebie
wszystko a efekty tej pracy były nikłe. Czasem to trwało dłużej, czasem krócej.
Te
doświadczenia przenosili oczywiście do swoich domów, cierpiały na tym żony,
cierpiały także dzieci. Po ciężkim dniu brakowało cierpliwości do
znoszenia ich upodobań czy kaprysów. 2/
Druga grupa przedsiębiorców to ci którzy osiągnęli sukces. Ten sukces był
spełnieniem ich marzeń. Zdarzało się, że przedsiębiorstwo osiągało takie
rozmiary, że tracili nad nim kontrolę. Nie zdawali sobie sprawy, że metody
zarządzania, które wcześniej stosowali, okazały się już nie wystarczające
w przedsiębiorstwie takich rozmiarach. Była
to dla nich sytuacja zupełnie nieznośna. Uważali siebie za ludzi sukcesu, a
nie panowali nad swoim przedsiębiorstwem, i to powodowało ogromny dyskomfort
psychiczny. Dodatkowo
ludzie sukcesu są wystawieni na niezwykłe pokusy. Mają władzę, mają wpływ
na pewne wydarzenia, mają wpływ na innych ludzi. Otoczenie utwierdza ich
przekonanie, że stali się półbogami. Do takich ludzi zazwyczaj lgną kobiety,
okazują im swoje względy. (Kobiety z natury rzeczy lgną do takich mężczyzn,
którzy posiadają władzę bądź pieniądze. Po prostu kobieta potrzebuje
bezpieczeństwa, a taki mężczyzna jest jego gwarantem.) Krótko mówiąc, te
pokusy są tak silne, a poczucie dyskomfortu na tyle silne, że przedsiębiorcy
ci bardzo często ulegają pokusom.
W jednym i w drugim przypadku błąd polegał na tym, że nie było
dobrego planowania. Po prostu ci ludzie nie zrobili sobie dobrego planu. Nie
tylko planu dotyczącego najbliższego dnia czy tygodnia, ale przede wszystkim
planu dotyczącego wielu lat.
Zanim powiem coś o planowaniu, warto wspomnieć o problematyce czasu.
Czas jest dobrem niesłychanie rzadkim. Jeżeli byśmy przyjęli,
że na tej sali średnia wieku wynosi około 40 lat, to znaczy, że zostało nam
jeszcze około 25 lat aktywnego życia, to jest około 100 tys. godzin do
dyspozycji. Tego czasu nie będziemy w stanie znacząco wydłużyć. Owszem, może
niektórzy będą spali krócej, a inni żyli dłużej, może będą cieszyli się
takim zdrowiem, że będą w stanie prowadzić aktywne życie do 80-go roku życia.
Ale większość prawdopodobnie będzie miała ten czas ograniczony do 100 tys.
godzin. Myślę,
że nikt z nas tu obecnych nie miałby żadnych problemów z określeniem i to
bardzo precyzyjnym, co by zrobił z 100 tys. dolarów, gdyby je miał w ręku. A
jednak wielu z nas miałoby poważne trudności z udzieleniem odpowiedzi na
pytanie, co zamierza zrobić z czasem, który nam jeszcze pozostał.
"Nie marnuj czasu. Pamiętaj o wyklętym drzewie figowym. Przecież
i ono działało - wydając liście. Jak i ty...
Nie szukaj wymówek, nie usprawiedliwiaj się. Drzewu figowemu nie pomogło
- jak mówi Ewangelista - że nie była to pora owocowania, gdy Pan zbliżył się
zerwać figi z gałęzi." 1/ ("Droga" 354). Żeby czas należycie wykorzystać, trzeba go po prostu zaplanować, rozpisać jakoś, wyobrazić sobie, co my chcemy z nim zrobić. Św. Paweł także pisał, że "czas jest krótki". Czas jest dobrem ograniczonym.
Przechodzę do problematyki planowania.
Planowanie jest bardzo czasochłonne. Planowanie kojarzy się z
"papierkową robotą". Jest to żmudna, trudna i niewdzięczna praca.
Planowanie jest trudne, ponieważ przedmiotem planowania jest przyszłość.
Mamy określić coś, co ma nastąpić w przyszłości. Jest to trudne, gdyż
musi to być uzasadnione. Planowanie jest niewdzięczne, gdyż plan nie jest świętością.
Często bywa zmieniany, a nawet odrzucany. Plan jest jedynie narzędziem pracy.
Jednak badania prowadzone na uniwersytetach amerykańskich i powszechne
obserwacje dowodzą, że działanie łącznie z planowaniem zajmuje mniej czasu
niż działanie bez planu. Czyli, mimo że planowanie jest czasochłonne, to
jednak opłaca się je wykonywać.
Przedmiotem planowania są cele. Musimy określić te cele.
Sytuacja zazwyczaj wygląda tak, że człowiek ma jakieś cele subiektywne i są
pewne uwarunkowania zewnętrzne. Otoczenie w którym człowiek działa ogranicza,
bądź motywuje go do czegoś. Czyli możemy sobie wyróżnić cele subiektywne
i otoczenie zewnętrzne.
Jeśli chodzi o cele subiektywne, to powinniśmy sobie postawić
takie pytanie: co jest naszym powołaniem ?
Przypomnijmy sobie przypowieść o talentach.
Jeśli naszym talentem jest przedsiębiorczość, to my musimy ten
talent rozwijać, nie możemy go zakopać w ziemi, nie możemy go
roztrwonić, musimy go pomnożyć. Gdyby
to było spotkanie np. naukowców, to wtedy możnaby powiedzieć, że naszym
talentem jest zdolność dociekania prawdy. To jest zadanie naukowców i oni swój
talent także mają mnożyć. Naszym
talentem jest przedsiębiorczość. Przy
określaniu naszych celów zazwyczaj uczestniczą nasi najbliżsi współpracownicy.
Dlatego tak ważny jest dobór ludzi, z którymi będziemy pracować. Człowiek
nigdy nie pracuje sam. Zawsze
musi pracować z innymi: To
są ludzie, z którymi w mniejszym lub większym stopniu każdy przedsiębiorca
współpracuje, określając własne cele.
Warunki zewnętrzne.
Dotychczas omówiłem technikę planowania. Teraz
trzeba już sobie postawić o treść planowania. Jakie są te cele? Czy są
uporządkowane? Czy tworzą harmonijną i spójną całość? Jakie są
generalne cele człowieka?
Celem każdego człowieka jest zbawienie.
Niezależnie od tego czy jest przedsiębiorcą czy nie, celem jego jest
zbawienie. Odniesiemy życiowy sukces jeżeli osiągniemy niebo. To będzie
nasz sukces, ponieważ taki jest nasz cel ostateczny. Jest to cel, który porządkuje
resztę naszych działań. Jeśli zależy nam na tym, żeby dostać się do
nieba, to hierarchię naszych celów tak sobie ustawimy, żeby się do nieba
dostać. O ile rzeczywiscie uważamy to za nasz ostateczny cel. "Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnie
je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na
skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten
dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto
tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem
nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały
potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek
jego był wielki". Mt 7,24. Można
to ująć w ten sposób, że to jest fundament, na którym można dopiero
zbudować hierarchię naszych celów. Jeżeli cel ostateczny - osiągnięcie
nieba - będzie dla nas dostatecznie jasny, to będzie on stanowił fundament -
prawdziwą skałę, na której możemy budować resztę.
To jest cel każdego człowieka.
A co stanowi cel przedsiębiorcy ?
Celem przedsiębiorcy jest mnożenie bogactwa materialnego. Jeżeli
potrafimy powierzone nam pieniądze (nieważne: własne czy cudze - one są
zawsze powierzone) pomnożyć, to znaczy, że dobrze wywiązujemy się ze swoich
obowiązków. Natomiast jeżeli powierzone nam pieniądze marnotrawimy,
powodujemy, że jest ich coraz mniej, to znaczy, że źle wywiązujemy się z
naszych obowiązków. Naszym zadaniem jako przedsiębiorców jest mnożenie
bogactwa, które stanowi o dobrobycie całego narodu.
Co jest miernikiem tej sprawności ?
Istnieje wskaźnik, który najlepiej określa, jak sprawni jesteśmy w
mnożeniu bogactwa - to stopa zwrotu kapitału.
Jeżeli ktoś ma stopę zwrotu pozwalającą na zwrot kapitału w ciągu
2 lat, to jest dużo lepszym przedsiębiorcą aniżeli ten, który pozwala, żeby
kapitał zwracał się w przeciągu 7 lat. Jest oczywiste, że potencjalny
inwestor wybierze tego, który mu zagwarantuje krótszy okres zwrotu.
Oczywiście przedsiębiorca nie jest tylko przedsiębiorcą. Można
sobie wyobrazić np. taką sytuację : pomnożę najlepiej powierzony kapitał
organizując sieć domów publicznych. Wychodzi bardzo dobra stopa zwrotu. Mam
już całą koncepcję i filozofię działania tego przedsiębiorstwa. Będzie
funkcjonowało w dużych miastach, gdzie jest ruch gości zagranicznych, mam
przyznane lokalizacje, wszystko profesjonalnie przygotowane.
Otóż my jesteśmy nie tylko przedsiębiorcami. Jesteśmy również członkami
innych społeczności, np. jesteśmy członkami naszych rodzin, ale jesteśmy również
członkami społeczności wyższej narodowych-państwowej, której cele są ważniejsze
niż cele społeczności gospodarczej.
Te wszystkie cele muszą tworzyć harmonijną, uporządkowaną całość
i nie mogą być sprzeczne z obiektywnym porządkiem norm i wartości moralnych.
Jeśli będą sprzeczne, to taki plan nie jest nic wart. Nie można mnożyć
bogactwa za wszelką cenę kosztem łamania norm moralnych. Wówczas taki plan
jest zły. Pozornie realizujemy wówczas nasze zadania, ale łamiąc inne normy
powodujemy, że to co robimy jest czymś złym z natury. Po prostu nie mogą ani
środki uświęcać celu, ani cel nie może uświęcać środków. Jedne i
drugie, środki i cele muszą być dobre. Samo mnożenie bogactwa jest właśnie tym, co przedsiębiorca powinien czynić. Można powiedzieć, że w tym nie ma niebezpieczeństwa, wręcz przeciwnie jest to pożądane.
Natomiast problem pojawia się gdy mówimy o użytkowaniu bogactwa.
Może
być tak, że ktoś już wiele osiągnął, ma piękny dom, samochód, wiaderko
złota zakopane w ogródku na "czarną godzinę" i poczucie, że osiągnął
już wszystko. Twierdzi, że nie musi już pracować. Rodzi się pytanie, czy
rzeczywiście jego powołaniem, talentem który otrzymał, jest przedsiębiorczość.
Jeśli tak, to on nieustannie powinien pracować a mnożenie bogactwa jest jego
obowiązkiem. Czytałem
o Japończyku, właścicielu jednego z największych koncernów na świecie, który
żył niezwykle skromnie, a miał ogromny majątek. Uważał, że nie warto
tracić własnego szczęscia tylko z powodu bogactwa.
Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy z bogactwa robimy niewłaściwy
użytek. A
pokusy są ogromne, bo powszechne oczekiwania społeczne są takie, że jeżeli
ktoś się dorobił, to musi sobie kupić najnowszy model mercedesa, pałac w
Magdalence itd. To jest powszechne oczekiwanie i trudno jest się takiej presji
oprzeć. Jeżeli nie zademonstruje tego sukcesu to powiedzą, że on w ogóle
nie osiągnął żadnego sukcesu.
To jest niebezpieczeństwo niewłaściwego użytku.
"Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego. [...] Łatwiej
jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa
Bożego" Mk 10,23-25. Na ludzi
dysponujących bogactwem czyhają rozmaite pokusy i trudno jest będąc człowiekiem
zamożnym osiągnąć niebo.
Na człowieku zamożnym ciążą większe obowiazki, niż na człowieku
ubogim. To jest właściwa treść ostrzeżenia, które Pan Bóg do nas kieruje.
Jeżeli wywiązujemy się z tych obowiązków, jeżeli nie popadamy w pychę, to
mamy szansę wejść do Królestwa Niebieskiego. Ale jeżeli nie, a pokusy są
duże, to wówczas niestety, nasz sukces jest bezsensowny, bo ograniczony
jedynie do życia doczesnego.
"Coraz szybciej! W coraz większym tempie! Działać bez przerwy!
Gorączka, szaleństwo nieustannego ruchu... Wspaniałe osiągnięcia materialne...
Spójrz na to z punktu widzenia duchowego: połamane skrzynie, tandetne szmaty,
pomalowana tektura... Szybciej, szybciej! Ten gorączkowy ruch niezliczonych tłumów...
Ci co działają wyłącznie w dniu dzisiejszym, myślą obejmują tylko teraźniejszość.
Ale ty wszystko masz widzieć w perspektywie wieczności, traktować przeszłość
i przyszłość jako teraźniejszość. Spokój i opanowanie. Intensywne życie
wewnętrzne. Bez pośpiechu, bez szaleńczego pędu do ciągłych zmian, pozostań
na stanowisku wyznaczonym ci w życiu i bądź jak potężna maszyna, wytwarzająca
elektryczny prąd ducha, abyś wielu darzył światłem i energią, sam nie tracąc
siły i światła." (D. 837)
Istotną sprawą przy określaniu celów, jest zadanie sobie pytania,
dlaczego ja w ogóle do nich chcę dążyć. Jakie
są moje osobiste, wewnętrzne motywy, które mnie skłaniają do działania
takiego, bądź innego. Jeżeli odpowiedź nasza wskazuje, że działamy ku większej
chwale Bożej, jeżeli są w tym ślady również innych intencji, to znaczy że
mamy jeszcze nad czym popracować, jeszcze raz zastanowić się, czy rzeczywiście
warto podejmować to działanie. Natomiast,
jeśli intencją naszą jest działanie ku większej chwale Bożej, to możemy
być przekonani, że nasze działanie jest dobre.
Kiedy jest możliwa harmonia wszystkich naszych celów ?
Kiedy nasz plan będzie całościowy i spójny ?
Bo to łatwo tak sobie powiedzieć: zbawienie, pomnażać bogactwo, kochać
żonę i mieć dużo dzieci. Ale przecież to wszystko musi ze sobą tworzyć
harmonijną całość. To nie może być tak, że ja w poniedziałek jestem
dobrym ojcem, we wtorek dobrym przedsiębiorcą, w środę dobrym katolikiem a w
czwartek porządnym obywatelem. To wszystko musi tworzyć harmonijną, jednorodną
całość.
Kiedy to jest możliwe ? Wtedy, gdy nasze życie jest
zgodne z wolą Bożą.
Jeśli postaramy się odczytać wolę Bożą i to nam się uda, to wtedy nasz
plan będzie całościowy i harmonijny. Jak możemy poznać Bożą Wolę? Jest
tylko jeden sposób - musimy się z Panem Bogiem kontaktować. Jedynie w ten
sposób mamy szansę poznać Pana Boga i Jego wolę. Jeżeli mąż nie
kontaktuje się ze swoją żoną, to jak może poznać jej wolę? Jakże trudno
niejednokrotnie poznać wolę drugiego człowieka, nawet bardzo bliskiego. Jeżeli
tak jest między ludźmi, to o ileż trudniej musi być w relacjach człowieka
do Boga przy uwzględnieniu wszystkich różnic?
Musimy się kontaktować z Bogiem - ale jak ?
Przede wszystkim przez życie sakramentalne. Jeżeli często będziemy
uczestniczyć we Mszy Św., często przystępować do spowiedzi, to po pewnym
czasie będziemy bliżej Pana Boga i będziemy mogli poznać Jego Wolę. Ponadto
realizacja w codziennym życiu Dekalogu, lektura Pisma Swiętego i modlitwa.
Wtedy mamy szansę na usłyszenie głosu Boga. Działanie
Pana Boga jest bardzo delikatne, bardzo subtelne. Pan Bóg szanuje wolną wolę
człowieka, pyta czy my tego chcemy. Np. Pan Jezus pytał synów Zebedeusza, czy
chcą przejść to co On, mając na myśli wypicie tego kielicha, który On pije.
Czy oni chcą ? Tu jest poszanowanie wolnej woli człowieka. Pyta nas często
czy my tego chcemy. Jest to stosunek nacechowany głębokim szacunkiem do człowieka.
Nie na takiej zasadzie, że Pan Bóg nam rozkazuje nie licząc się zupełnie z
naszą wolą.
"Bądźmy więc przygotowani, ponieważ zawsze będziemy mieć
tendencję do egoizmu i jego pokusy mogą przejawiać się na różne sposoby.
Pan Bóg chce, abyśmy wiarą naszą wyrazili swe posłuszeństwo Bogu, który
nie ogłasza swej woli przy głosie trąb i bębnów. Czasami sugeruje swe życznie
szeptem, słyszanym tylko w głębi naszego sumienia. Musimy więc nadsłuchiwać
uważnie, by rozpoznać Jego głos i być mu wiernym. Bóg często przemawia do
nas przez innych ludzi. Ale czasami, gdy spostrzeżemy ich wady, lub mamy wątpliwości,
czy oni dobrze znają sprawę lub czy dobrze uchwycili wszystkie aspekty
problemu, wówczas rodzi się w nas tendencja do nieposłuszeństwa."
("To Chrystus przechodzi" ust. 17).
Działanie Pana Boga jest bardzo delikatne. Bądźmy więc przygotowani
na ten nieuchwytny przypływ dobroci, nieoczekiwany przypływ dobroci, taki
bezpośredni znak, że to właśnie Chrystus obok nas przechodzi.
To jest jedna strona, a z drugiej, żeby poznać wolę Bożą my musimy
każdy nasz wysiłek, każde zamierzenie, każde poruszenie woli i trud ofiarować
Panu Bogu.
Jeżeli naszą pracę będziemy traktować jak modlitwę, jeżeli będziemy
traktować naszą pracę jak ofiarę składaną Panu Bogu, to wtedy będziemy
bliżej Pana Boga. Jeżeli cokolwiek, co robimy w życiu będzie ofiarowane Panu
Bogu, to wtedy mamy szansę być bliżej Niego i znać Jego wolę.
Nasze plany nie są małe, skoro mamy zamiar dostać się do nieba. To
nie jest mała rzecz. Jeśli byśmy planowali coś, co nas nie motywuje do żadnego
wysiłku, to nie jest to nic warte. Nasze plany muszą być wielkie. Tak samo
jak wielki jest nasz cel ostateczny.
Jeśli chcemy dostać się do nieba, to nasze plany nie mogą być małe,
to muszą być plany przerastające nas samych. Widziałem
kiedyś orła zamkniętego w żelaznej klatce. Był brudny, na wpół oskubany z
piór, w pazurach trzymał kawałek padliny. Pomyślałem wtedy, co stałoby się
ze mną gdybym zaniedbał otrzymane od Boga powołanie. Ten ptak, samotny i
zniewolony, sprawiał przykre wrażenie. Przecież narodził się, aby wznieść
się bardzo wysoko, aż do słońca. My możemy wznieść się do pokornych
wysokości miłości Bożej, do służenia wszystkim ludziom. Żeby jednak tego
dokonać, w naszej duszy nie mogą istnieć zaułki, do których nie dochodzi słońce
Chrystusa. Trzeba umieć odrzucić to wszystko, co nas oddziela od Niego; tylko
wtedy twoja inteligencja przesiąknięta będzie Chrystusem i twoje usta Jego
ustami, Chrystus będzie w twoim sercu, w twoich czynach. Całe twoje życie -
serce i praca, inteligencja i słowa - będą wypełnione Bogiem." (T. 11).
Jest to wezwanie do doskonałości. Planowanie służy realizacji. Jeżeli
będziemy realizować nasze ambitne plany, to wtedy będziemy doskonali.
Same plany muszą być wielkie, ale i ich realizacja. Doskonalenie się wymaga
podejmowania coraz to większych obowiązków.
Doskonaleniu się służą rozmaite stowarzyszenia, wspólnoty, ale tylko
te stowarzyszenia i te wspólnoty, które wymagają od swoich członków
przestrzegania pewnych norm w ich codziennym postępowaniu. Jeżeli są takie
stowarzyszenia i my w nich uczestniczymy, to one nam ułatwiają doskonalenie się.
Przyjmujemy na siebie nowe obowiązki.
Temu służą stowarzyszenia przedsiębiorców katolickich, jeśli mają
w swoim programie pracę formacyjną. Jeśli stowarzyszenie wymaga od swoich członków,
aby wywiązywali się np. ze swoich zobowiązań podatkowych i handlowych, albo
żeby nie wykorzystywali furtek w prawie pozytywnym gdy prowadzą one do złamania
prawa naturalnego, to służą one doskonaleniu moralnemu jego członków.
Czy mamy w historii przykłady ludzi, którzy byli posłuszni, którzy
odpowiedzieli na głos Pana Boga ?
Jest dobrze znana historia Abrahama. Był to człowiek stary, miał
powyżej 70 lat. Był pasterzem, nie miał ziemi i nie miał syna, który mógłby
dziedziczyć. Możnaby powiedzieć, że był człowiekiem przegranym. Żona nie
urodziła mu do tej pory dzieci, była już stara i trudno było oczekiwać, żeby
mógł jeszcze mieć dzieci. Właściwie nie miał już żadnych szans w życiu. Będąc
na pustyni usłyszał głos Pana Boga: " Masz zostawić swój dobytek, wziąć
rodzinę i udać się do ziemi, którą Ja ci dam i będziesz miał potomka męskiego". I
co zrobił Abraham ? Wziął żonę i udał się w tą drogę. I otrzymał ziemię
i męskiego potomka. Można
wyobrazić sobie, jakie to było dla niego trudne, być wiernym wezwaniu Boga. Z
iloma on musiał się komentarzami spotkać wokół siebie, kiedy próbował to
realizować. Było to niezwykle trudne, napewno. Jednak zrobił to i opłacało
mu się. Otrzymał męskiego potomka i otrzymał ziemię. A
potem były jeszcze bardzo wielkie wydarzenia w historii zbawienia, zawarł
przymierze z Bogiem itd.
To jest wytrwałość i wierność. "Dobrze, sługo dobry
i wierny. Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź
do radości Twego Pana". Mt 25,21. To jest bardzo, jednak nie ma innej
drogi do nieba.
Istnieje pokusa ucieczki od obowiązku. Zwłaszcza ludzie, którzy
mają już za sobą trochę doświadczeń, którzy już dłużej pracują, to w
pewnym momencie się zastanawiają: czy rzeczywiście jestem dobry w tym co robię
? może powinienem zająć się na przykład uprawą roli? już mam dosyć użerania
się z tymi ludźmi, siwieję, włosy mi wypadają itd. Tak ujawnia się pokusa
ucieczki od obowiązków. O
ile naszym powołaniem jest przedsiębiorczość, to my nie możemy od tego
uciec. Po prostu musimy pracować w tym zawodzie, a pokusa występuje po to, aby
jej się oprzeć.
Tym, którzy mają za sobą więcej doświadczeń, którzy przeżyli już
klęski i sukcesy, warto przypomnieć postać Hioba, który był tak niezwykle
doświadczany. On zawsze miał taką odpowiedź na doświadczenia, które go
spotykały: "Niech
imię Pana będzie błogosławione, wszystko co miałem dostałem od Pana, Bóg
dał Bóg wziął". Przypomnienie
sobie postaci Hioba jest czasem potrzebne w życiu. Człowiekowi często się
wydaje, że coś należy do niego i trudno jest mu pogodzić się z utratą
czegokolwiek.
Ci, którzy planują z Panem Bogiem mogą powiedzieć : "choćbym
wędrował doliną ciemną, zła się nie ulęknę, bo Ty Panie jesteś ze mną".
Józef Taran */
Jest to poprawiony odczyt wygłoszony w dniu 01.05.1994 w Magdalence na
"Spotkaniu Chrześcijańskich Przedsiębiorców". 1/
Josemaria Escriva de Balaguer, "Droga", Katowice 1991, Księgarnia Świętego
Jacka 2/
Josemaria Escriva de Balaguer, "To Chrystus przechodzi", Katowice
1992, Księgarnia Świętego Jacka 3/
Cytaty z Pisma Świętego Nowego Testamentu, Poznań - Warszawa 1982, Pallotinum |
|