Spotkania Chrześcijan Przedsiębiorców

 

 

           O POTRZEBIE PLANOWANIA. */

  Większość katolików mieszkających w naszym kraju nie miała szans aby osiągnąć większe doświadczenie w biznesie. W minionym okresie ludzie o innym światopoglądzie mieli możliwość zdobywania doświadczenia w przedsiębiorstwach państwowych, a później, w powstających prywatnych.

 

  Większość przedsiębiorców katolickich ma doświadczenie w biznesie 3-5 letnie. Przedsiębiorcy ci tworzą dwie grupy.

1/ Jedna to ci, którzy odnieśli porażkę w swojej pracy.      Pracowali ciężko po 12-14 godzin i nic nie wychodziło, nic się nie układało, nie kleiło. Dawali z siebie wszystko a efekty tej pracy były nikłe. Czasem to trwało dłużej, czasem krócej.

Te doświadczenia przenosili oczywiście do swoich domów, cierpiały na tym żony, cierpiały także dzieci. Po ciężkim dniu brakowało cierpliwości do znoszenia ich upodobań czy kaprysów.

2/ Druga grupa przedsiębiorców to ci którzy osiągnęli        sukces. Ten sukces był spełnieniem ich marzeń. Zdarzało się, że przedsiębiorstwo osiągało takie rozmiary, że tracili nad nim kontrolę. Nie zdawali sobie sprawy, że metody zarządzania, które wcześniej stosowali, okazały się już nie wystarczające w przedsiębiorstwie takich rozmiarach.

Była to dla nich sytuacja zupełnie nieznośna. Uważali siebie za ludzi sukcesu, a nie panowali nad swoim przedsiębiorstwem, i to powodowało ogromny dyskomfort psychiczny.

Dodatkowo ludzie sukcesu są wystawieni na niezwykłe pokusy. Mają władzę, mają wpływ na pewne wydarzenia, mają wpływ na innych ludzi. Otoczenie utwierdza ich przekonanie, że stali się półbogami. Do takich ludzi zazwyczaj lgną kobiety, okazują im swoje względy. (Kobiety z natury rzeczy lgną do takich mężczyzn, którzy posiadają władzę bądź pieniądze. Po prostu kobieta potrzebuje bezpieczeństwa, a taki mężczyzna jest jego gwarantem.) Krótko mówiąc, te pokusy są tak silne, a poczucie dyskomfortu na tyle silne, że przedsiębiorcy ci bardzo często ulegają pokusom.

  W jednym i w drugim przypadku błąd polegał na tym, że nie było dobrego planowania. Po prostu ci ludzie nie zrobili sobie dobrego planu. Nie tylko planu dotyczącego najbliższego dnia czy tygodnia, ale przede wszystkim planu dotyczącego wielu lat.

  Zanim powiem coś o planowaniu, warto wspomnieć o problematyce czasu.   Czas jest dobrem niesłychanie rzadkim. Jeżeli byśmy przyjęli, że na tej sali średnia wieku wynosi około 40 lat, to znaczy, że zostało nam jeszcze około 25 lat aktywnego życia, to jest około 100 tys. godzin do dyspozycji. Tego czasu nie będziemy w stanie znacząco wydłużyć. Owszem, może niektórzy będą spali krócej, a inni żyli dłużej, może będą cieszyli się takim zdrowiem, że będą w stanie prowadzić aktywne życie do 80-go roku życia. Ale większość prawdopodobnie będzie miała ten czas ograniczony do 100 tys. godzin.

Myślę, że nikt z nas tu obecnych nie miałby żadnych problemów z określeniem i to bardzo precyzyjnym, co by zrobił z 100 tys. dolarów, gdyby je miał w ręku. A jednak wielu z nas miałoby poważne trudności z udzieleniem odpowiedzi na pytanie, co zamierza zrobić z czasem, który nam jeszcze pozostał.

  "Nie marnuj czasu. Pamiętaj o wyklętym drzewie figowym. Przecież i ono działało - wydając liście. Jak i ty...  Nie szukaj wymówek, nie usprawiedliwiaj się. Drzewu figowemu nie pomogło - jak mówi Ewangelista - że nie była to pora owocowania, gdy Pan zbliżył się zerwać figi z gałęzi." 1/ ("Droga" 354).

  Żeby czas należycie wykorzystać, trzeba go po prostu zaplanować, rozpisać jakoś, wyobrazić sobie, co my chcemy z nim zrobić. Św. Paweł także pisał, że "czas jest krótki". Czas jest dobrem ograniczonym.

  Przechodzę do problematyki planowania.

  Planowanie jest bardzo czasochłonne. Planowanie kojarzy się z "papierkową robotą". Jest to żmudna, trudna i niewdzięczna praca. Planowanie jest trudne, ponieważ przedmiotem planowania jest przyszłość. Mamy określić coś, co ma nastąpić w przyszłości. Jest to trudne, gdyż musi to być uzasadnione. Planowanie jest niewdzięczne, gdyż plan nie jest świętością. Często bywa zmieniany, a nawet odrzucany. Plan jest jedynie narzędziem pracy. Jednak badania prowadzone na uniwersytetach amerykańskich i powszechne obserwacje dowodzą, że działanie łącznie z planowaniem zajmuje mniej czasu niż działanie bez planu. Czyli, mimo że planowanie jest czasochłonne, to jednak  opłaca się je wykonywać.

   Przedmiotem planowania są cele. Musimy określić te cele. Sytuacja zazwyczaj wygląda tak, że człowiek ma jakieś cele subiektywne i są pewne uwarunkowania zewnętrzne. Otoczenie w którym człowiek działa ogranicza, bądź motywuje go do czegoś. Czyli możemy sobie wyróżnić cele subiektywne i otoczenie zewnętrzne.

   Jeśli chodzi o cele subiektywne, to powinniśmy sobie postawić takie pytanie: co jest naszym powołaniem ?   Przypomnijmy sobie przypowieść o talentach.   Jeśli naszym talentem jest przedsiębiorczość, to my musimy ten talent rozwijać, nie możemy go zakopać w ziemi, nie możemy go roztrwonić, musimy go pomnożyć.

Gdyby to było spotkanie np. naukowców, to wtedy możnaby powiedzieć, że naszym talentem jest zdolność dociekania prawdy. To jest zadanie naukowców i oni swój talent także mają mnożyć.   Naszym talentem jest przedsiębiorczość.  Przy określaniu naszych celów zazwyczaj uczestniczą nasi najbliżsi współpracownicy. Dlatego tak ważny jest dobór ludzi, z którymi będziemy pracować. Człowiek nigdy nie pracuje sam.

 Zawsze musi pracować z innymi:
- najczęściej są to wspólnicy,
- to prawnicy, do których wcześniej czy pózniej idzie się   z jakimś pytaniem, 
- to są agencje reklamowe, coraz częściej korzystać   będziemy z agencji reklamowych. Rynek nie jest już taki  jak niegdyś, kiedy chłonął wszystko. Obecnie trudno jest wejść na rynek z jakimś nowym produktem, a nawet trudno jest utrzymać się z już istniejącym, 
- następnie, księgowi. Nawet jeśli księgowość jest  prowadzona w uproszczony sposób, to czasami jest  potrzebna jakaś porada, 
- bankowcy, którzy prawdopodobnie w najbliższej  przyszłości przestaną pełnić role urzędników, a zaczną działać jak menedżerowie pieniądza, 
- następnie "angels" ("aniołowie") u nas niespotykani,  znani natomiast w rozwiniętej gospodarce rynkowej, głównie w Stanach Zjednoczonych. Zadaniem tych ludzi jest zarządzanie strategiczne. Właściciel  przedsiębiorstwa jest często tak uwikłany w bieżące       zarządzanie, że nie jest w stanie spojrzeć na to przedsiębiorstwo z zewnątrz, z góry i przewidzieć czegoś    na dalszą przyszłość, 
- następnie, konsultanci wszelkiego rodzaju. To u nas już się pojawiło. Rynek zaczął się otwierać na usługi konsultingowe, 
- następnie - wszyscy przedstawiciele danego  przedsiębiorcy. Często producent korzysta z  przedstawicieli handlowych. Sam już nie zajmuje się       sprzedażą swoich produktów, tylko angażuje agentów  handlowych, którzy w jego imieniu handlują jego  towarami. Są oni jakby ambasadorami naszego przedsiębiorstwa. 
- i wreszcie controller - człowiek z którym trzeba  współpracować. Po polsku możnaby go nazwać nawigatorem;    to ten, który wskazuje kapitanowi statku (jakim jest nasze przedsiębiorstwo) kierunek rejsu i konsekwencje  jego zmiany. Controller jest odpowiedzialny za            planowanie i kontrolę wykonania planu.

To są ludzie, z którymi w mniejszym lub większym stopniu każdy przedsiębiorca współpracuje, określając własne cele.

  Warunki zewnętrzne. 
 
Największa trudność w planowaniu polega na prognozowaniu sytuacji gospodarczej naszego kraju, sektora, w którym się działa, segmentu rynku do którego adresowana jest nasza oferta (np. zamożności tej grupy osób, która kupuje nasze usługi i produkty], itp.. Powstaje coraz więcej analiz gospodarczych ogólnych i szczegółowych. Jeszcze kilka lat temu trzeba było brać to wszystko niemal z sufitu. Obecnie jest już wiele firm, które się w tym specjalizują. Dzięki ich badaniom można łatwiej planowanie realizować.

   Dotychczas omówiłem technikę planowania.

Teraz trzeba już sobie postawić o treść planowania. Jakie są te cele? Czy są uporządkowane? Czy tworzą harmonijną i spójną całość? Jakie są generalne cele człowieka?

   Celem każdego człowieka jest zbawienie. Niezależnie od tego czy jest przedsiębiorcą czy nie, celem jego jest zbawienie. Odniesiemy życiowy sukces jeżeli osiągniemy niebo. To będzie nasz sukces, ponieważ taki jest nasz cel ostateczny. Jest to cel, który porządkuje resztę naszych działań. Jeśli zależy nam na tym, żeby dostać się do nieba, to hierarchię naszych celów tak sobie ustawimy, żeby się do nieba dostać. O ile rzeczywiscie uważamy to za nasz ostateczny cel. 
 
Inne spojrzenie na tą sama sprawę.

  "Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnie je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki". Mt 7,24.

Można to ująć w ten sposób, że to jest fundament, na którym można dopiero zbudować hierarchię naszych celów. Jeżeli cel ostateczny - osiągnięcie nieba - będzie dla nas dostatecznie jasny, to będzie on stanowił fundament - prawdziwą skałę, na której możemy budować resztę.

  To jest cel każdego człowieka.

  A co stanowi cel przedsiębiorcy ?

  Celem przedsiębiorcy jest mnożenie bogactwa materialnego. Jeżeli potrafimy powierzone nam pieniądze (nieważne: własne czy cudze - one są zawsze powierzone) pomnożyć, to znaczy, że dobrze wywiązujemy się ze swoich obowiązków. Natomiast jeżeli powierzone nam pieniądze marnotrawimy, powodujemy, że jest ich coraz mniej, to znaczy, że źle wywiązujemy się z naszych obowiązków. Naszym zadaniem jako przedsiębiorców jest mnożenie bogactwa, które stanowi o dobrobycie całego narodu.

  Co jest miernikiem tej sprawności ?

  Istnieje wskaźnik, który najlepiej określa, jak sprawni jesteśmy w mnożeniu bogactwa - to stopa zwrotu kapitału.  Jeżeli ktoś ma stopę zwrotu pozwalającą na zwrot kapitału w ciągu 2 lat, to jest dużo lepszym przedsiębiorcą aniżeli ten, który pozwala, żeby kapitał zwracał się w przeciągu 7 lat. Jest oczywiste, że potencjalny inwestor wybierze tego, który mu zagwarantuje krótszy okres zwrotu.

   Oczywiście przedsiębiorca nie jest tylko przedsiębiorcą. Można sobie wyobrazić np. taką sytuację : pomnożę najlepiej powierzony kapitał organizując sieć domów publicznych. Wychodzi bardzo dobra stopa zwrotu. Mam już całą koncepcję i filozofię działania tego przedsiębiorstwa. Będzie funkcjonowało w dużych miastach, gdzie jest ruch gości zagranicznych, mam przyznane lokalizacje, wszystko profesjonalnie przygotowane.

  Otóż my jesteśmy nie tylko przedsiębiorcami. Jesteśmy również członkami innych społeczności, np. jesteśmy członkami naszych rodzin, ale jesteśmy również członkami społeczności wyższej narodowych-państwowej, której cele są ważniejsze niż cele społeczności gospodarczej.

  Te wszystkie cele muszą tworzyć harmonijną, uporządkowaną całość i nie mogą być sprzeczne z obiektywnym porządkiem norm i wartości moralnych. Jeśli będą sprzeczne, to taki plan nie jest nic wart. Nie można mnożyć bogactwa za wszelką cenę kosztem łamania norm moralnych. Wówczas taki plan jest zły. Pozornie realizujemy wówczas nasze zadania, ale łamiąc inne normy powodujemy, że to co robimy jest czymś złym z natury. Po prostu nie mogą ani środki uświęcać celu, ani cel nie może uświęcać środków. Jedne i drugie, środki i cele muszą być dobre.

   Samo mnożenie bogactwa jest właśnie tym, co przedsiębiorca powinien czynić. Można powiedzieć, że w tym nie ma niebezpieczeństwa, wręcz przeciwnie jest to pożądane. 

  Natomiast problem pojawia się gdy mówimy o użytkowaniu bogactwa.

Może być tak, że ktoś już wiele osiągnął, ma piękny dom, samochód, wiaderko złota zakopane w ogródku na "czarną godzinę" i poczucie, że osiągnął już wszystko. Twierdzi, że nie musi już pracować. Rodzi się pytanie, czy rzeczywiście jego powołaniem, talentem który otrzymał, jest przedsiębiorczość. Jeśli tak, to on nieustannie powinien pracować a mnożenie bogactwa jest jego obowiązkiem.

Czytałem o Japończyku, właścicielu jednego z największych koncernów na świecie, który żył niezwykle skromnie, a miał ogromny majątek. Uważał, że nie warto tracić własnego szczęscia tylko z powodu bogactwa.

  Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy z bogactwa robimy niewłaściwy użytek.

A pokusy są ogromne, bo powszechne oczekiwania społeczne są takie, że jeżeli ktoś się dorobił, to musi sobie kupić najnowszy model mercedesa, pałac w Magdalence itd. To jest powszechne oczekiwanie i trudno jest się takiej presji oprzeć. Jeżeli nie zademonstruje tego sukcesu to powiedzą, że on w ogóle nie osiągnął żadnego sukcesu.

  To jest niebezpieczeństwo niewłaściwego użytku.

  "Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego. [...] Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego"  Mk 10,23-25. Na ludzi dysponujących bogactwem czyhają rozmaite pokusy i trudno jest będąc człowiekiem zamożnym osiągnąć niebo.   Na człowieku zamożnym ciążą większe obowiazki, niż na człowieku ubogim. To jest właściwa treść ostrzeżenia, które Pan Bóg do nas kieruje. Jeżeli wywiązujemy się z tych obowiązków, jeżeli nie popadamy w pychę, to mamy szansę wejść do Królestwa Niebieskiego. Ale jeżeli nie, a pokusy są duże, to wówczas niestety, nasz sukces jest bezsensowny, bo ograniczony jedynie do życia doczesnego.

  "Coraz szybciej! W coraz większym tempie! Działać bez przerwy! Gorączka, szaleństwo nieustannego ruchu... Wspaniałe osiągnięcia materialne... Spójrz na to z punktu widzenia duchowego: połamane skrzynie, tandetne szmaty, pomalowana tektura... Szybciej, szybciej! Ten gorączkowy ruch niezliczonych tłumów... Ci co działają wyłącznie w dniu dzisiejszym, myślą obejmują tylko teraźniejszość. Ale ty wszystko masz widzieć w perspektywie wieczności, traktować przeszłość i przyszłość jako teraźniejszość. Spokój i opanowanie. Intensywne życie wewnętrzne. Bez pośpiechu, bez szaleńczego pędu do ciągłych zmian, pozostań na stanowisku wyznaczonym ci w życiu i bądź jak potężna maszyna, wytwarzająca elektryczny prąd ducha, abyś wielu darzył światłem i energią, sam nie tracąc siły i światła." (D. 837)

  Istotną sprawą przy określaniu celów, jest zadanie sobie pytania, dlaczego ja w ogóle do nich chcę dążyć.

Jakie są moje osobiste, wewnętrzne motywy, które mnie skłaniają do działania takiego, bądź innego. Jeżeli odpowiedź nasza wskazuje, że działamy ku większej chwale Bożej, jeżeli są w tym ślady również innych intencji, to znaczy że mamy jeszcze nad czym popracować, jeszcze raz zastanowić się, czy rzeczywiście warto podejmować to działanie.

 Natomiast, jeśli intencją naszą jest działanie ku większej chwale Bożej, to możemy być przekonani, że nasze działanie jest dobre.

   Kiedy jest możliwa harmonia wszystkich naszych celów ?  Kiedy nasz plan będzie całościowy i spójny ?  Bo to łatwo tak sobie powiedzieć: zbawienie, pomnażać bogactwo, kochać żonę i mieć dużo dzieci. Ale przecież to wszystko musi ze sobą tworzyć harmonijną całość. To nie może być tak, że ja w poniedziałek jestem dobrym ojcem, we wtorek dobrym przedsiębiorcą, w środę dobrym katolikiem a w czwartek porządnym obywatelem. To wszystko musi tworzyć harmonijną, jednorodną całość.

  Kiedy to jest możliwe ?

Wtedy, gdy nasze życie jest zgodne z wolą Bożą. Jeśli postaramy się odczytać wolę Bożą i to nam się uda, to wtedy nasz plan będzie całościowy i harmonijny. Jak możemy poznać Bożą Wolę? Jest tylko jeden sposób - musimy się z Panem Bogiem kontaktować. Jedynie w ten sposób mamy szansę poznać Pana Boga i Jego wolę. Jeżeli mąż nie kontaktuje się ze swoją żoną, to jak może poznać jej wolę? Jakże trudno niejednokrotnie poznać wolę drugiego człowieka, nawet bardzo bliskiego. Jeżeli tak jest między ludźmi, to o ileż trudniej musi być w relacjach człowieka do Boga przy uwzględnieniu wszystkich różnic?

   Musimy się kontaktować z Bogiem - ale jak ?

  Przede wszystkim przez życie sakramentalne. Jeżeli często będziemy uczestniczyć we Mszy Św., często przystępować do spowiedzi, to po pewnym czasie będziemy bliżej Pana Boga i będziemy mogli poznać Jego Wolę. Ponadto realizacja w codziennym życiu Dekalogu, lektura Pisma Swiętego i modlitwa. Wtedy mamy szansę na usłyszenie głosu Boga.

Działanie Pana Boga jest bardzo delikatne, bardzo subtelne. Pan Bóg szanuje wolną wolę człowieka, pyta czy my tego chcemy. Np. Pan Jezus pytał synów Zebedeusza, czy chcą przejść to co On, mając na myśli wypicie tego kielicha, który On pije. Czy oni chcą ? Tu jest poszanowanie wolnej woli człowieka. Pyta nas często czy my tego chcemy. Jest to stosunek nacechowany głębokim szacunkiem do człowieka. Nie na takiej zasadzie, że Pan Bóg nam rozkazuje nie licząc się zupełnie z naszą wolą.

  "Bądźmy więc przygotowani, ponieważ zawsze będziemy mieć tendencję do egoizmu i jego pokusy mogą przejawiać się na różne sposoby. Pan Bóg chce, abyśmy wiarą naszą wyrazili swe posłuszeństwo Bogu, który nie ogłasza swej woli przy głosie trąb i bębnów. Czasami sugeruje swe życznie szeptem, słyszanym tylko w głębi naszego sumienia. Musimy więc nadsłuchiwać uważnie, by rozpoznać Jego głos i być mu wiernym. Bóg często przemawia do nas przez innych ludzi. Ale czasami, gdy spostrzeżemy ich wady, lub mamy wątpliwości, czy oni dobrze znają sprawę lub czy dobrze uchwycili wszystkie aspekty problemu, wówczas rodzi się w nas tendencja do nieposłuszeństwa." ("To Chrystus przechodzi" ust. 17).

  Działanie Pana Boga jest bardzo delikatne. Bądźmy więc przygotowani na ten nieuchwytny przypływ dobroci, nieoczekiwany przypływ dobroci, taki bezpośredni znak, że to właśnie Chrystus obok nas przechodzi.

   To jest jedna strona, a z drugiej, żeby poznać wolę Bożą my musimy każdy nasz wysiłek, każde zamierzenie, każde poruszenie woli i trud ofiarować Panu Bogu.

  Jeżeli naszą pracę będziemy traktować jak modlitwę, jeżeli będziemy traktować naszą pracę jak ofiarę składaną Panu Bogu, to wtedy będziemy bliżej Pana Boga. Jeżeli cokolwiek, co robimy w życiu będzie ofiarowane Panu Bogu, to wtedy mamy szansę być bliżej Niego i znać Jego wolę.

   Nasze plany nie są małe, skoro mamy zamiar dostać się do nieba. To nie jest mała rzecz. Jeśli byśmy planowali coś, co nas nie motywuje do żadnego wysiłku, to nie jest to nic warte. Nasze plany muszą być wielkie. Tak samo jak wielki jest nasz cel ostateczny.

   Jeśli chcemy dostać się do nieba, to nasze plany nie mogą być małe, to muszą być plany przerastające nas samych.

 Widziałem kiedyś orła zamkniętego w żelaznej klatce. Był brudny, na wpół oskubany z piór, w pazurach trzymał kawałek padliny. Pomyślałem wtedy, co stałoby się ze mną gdybym zaniedbał otrzymane od Boga powołanie. Ten ptak, samotny i zniewolony, sprawiał przykre wrażenie. Przecież narodził się, aby wznieść się bardzo wysoko, aż do słońca. My możemy wznieść się do pokornych wysokości miłości Bożej, do służenia wszystkim ludziom. Żeby jednak tego dokonać, w naszej duszy nie mogą istnieć zaułki, do których nie dochodzi słońce Chrystusa. Trzeba umieć odrzucić to wszystko, co nas oddziela od Niego; tylko wtedy twoja inteligencja przesiąknięta będzie Chrystusem i twoje usta Jego ustami, Chrystus będzie w twoim sercu, w twoich czynach. Całe twoje życie - serce i praca, inteligencja i słowa - będą wypełnione Bogiem." (T. 11).

  Jest to wezwanie do doskonałości. Planowanie służy realizacji. Jeżeli będziemy realizować nasze ambitne plany, to wtedy będziemy doskonali. Same plany muszą być wielkie, ale i ich realizacja. Doskonalenie się wymaga podejmowania coraz to większych obowiązków.

   Doskonaleniu się służą rozmaite stowarzyszenia, wspólnoty, ale tylko te stowarzyszenia i te wspólnoty, które wymagają od swoich członków przestrzegania pewnych norm w ich codziennym postępowaniu. Jeżeli są takie stowarzyszenia i my w nich uczestniczymy, to one nam ułatwiają doskonalenie się. Przyjmujemy na siebie nowe obowiązki.

  Temu służą stowarzysze­nia przedsiębiorców katolickich, jeśli mają w swoim programie pracę formacyjną. Jeśli stowarzyszenie wymaga od swoich członków, aby wywiązywali się np. ze swoich zobowiązań podatkowych i handlowych, albo żeby nie wykorzystywali furtek w prawie pozytywnym gdy prowadzą one do złamania prawa naturalnego, to służą one doskonaleniu moralnemu jego członków.

   Czy mamy w historii przykłady ludzi, którzy byli posłuszni, którzy odpowiedzieli na głos Pana Boga ?

   Jest dobrze znana historia Abrahama. Był to człowiek stary, miał powyżej 70 lat. Był pasterzem, nie miał ziemi i nie miał syna, który mógłby dziedziczyć. Możnaby powiedzieć, że był człowiekiem przegranym. Żona nie urodziła mu do tej pory dzieci, była już stara i trudno było oczekiwać, żeby mógł jeszcze mieć dzieci. Właściwie nie miał już żadnych szans w życiu.

Będąc na pustyni usłyszał głos Pana Boga: " Masz zostawić swój dobytek, wziąć rodzinę i udać się do ziemi, którą Ja ci dam i będziesz miał potomka męskiego".

I co zrobił Abraham ? Wziął żonę i udał się w tą drogę. I otrzymał ziemię i męskiego potomka.

Można wyobrazić sobie, jakie to było dla niego trudne, być wiernym wezwaniu Boga. Z iloma on musiał się komentarzami spotkać wokół siebie, kiedy próbował to realizować. Było to niezwykle trudne, napewno. Jednak zrobił to i opłacało mu się. Otrzymał męskiego potomka i otrzymał ziemię.

A potem były jeszcze bardzo wielkie wydarzenia w historii zbawienia, zawarł przymierze z Bogiem itd.

   To jest wytrwałość i wierność. "Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości Twego Pana". Mt 25,21. To jest bardzo, jednak nie ma innej drogi do nieba.

   Istnieje pokusa ucieczki od obowiązku. Zwłaszcza ludzie, którzy mają już za sobą trochę doświadczeń, którzy już dłużej pracują, to w pewnym momencie się zastanawiają: czy rzeczywiście jestem dobry w tym co robię ? może powinienem zająć się na przykład uprawą roli? już mam dosyć użerania się z tymi ludźmi, siwieję, włosy mi wypadają itd. Tak ujawnia się pokusa ucieczki od obowiązków.

O ile naszym powołaniem jest przedsiębiorczość, to my nie możemy od tego uciec. Po prostu musimy pracować w tym zawodzie, a pokusa występuje po to, aby jej się oprzeć.

   Tym, którzy mają za sobą więcej doświadczeń, którzy przeżyli już klęski i sukcesy, warto przypomnieć postać Hioba, który był tak niezwykle doświadczany. On zawsze miał taką odpowiedź na doświadczenia, które go spotykały:

"Niech imię Pana będzie błogosławione, wszystko co miałem dostałem od Pana, Bóg dał Bóg wziął".

Przypomnienie sobie postaci Hioba jest czasem potrzebne w życiu. Człowiekowi często się wydaje, że coś należy do niego i trudno jest mu pogodzić się z utratą czegokolwiek.

  Ci, którzy planują z Panem Bogiem mogą powiedzieć : "choćbym wędrował doliną ciemną, zła się nie ulęknę, bo Ty Panie jesteś ze mną".

                                              Józef Taran

  

 */  Jest to poprawiony odczyt wygłoszony w dniu 01.05.1994 w Magdalence na "Spotkaniu Chrześcijańskich Przedsiębiorców".

1/ Josemaria Escriva de Balaguer, "Droga", Katowice 1991, Księgarnia Świętego Jacka

2/ Josemaria Escriva de Balaguer, "To Chrystus przechodzi", Katowice 1992, Księgarnia Świętego Jacka

3/ Cytaty z Pisma Świętego Nowego Testamentu, Poznań -       Warszawa 1982, Pallotinum

 

Ostatnia modyfikacja: stycznia 05, 2003