Spotkania Chrześcijan Przedsiębiorców

 

 

    Powołanie przedsiębiorcy do ewangelizacji    na przykładzie św.Piotra

   Alvaro Grammatica jest Dyrektorem Szkoły Ewangelizacji "Koinonia Giovanni Batista" w Camparmo we Włoszech.

W dniu 22.10.1994 w Magdalence podczas spotkania przedsiębiorców specjalnie dla nich wygłosił katechezę. Przedstawiamy jej spisaną wersję (na podst. nagrania magnetofonowego).

   Zostałem poproszony by porozmawiać z wami na temat ewangelizacji. Chciałbym więc przybliżyć wam pewną postać, która jest do was bardzo podobna.  Dowiedziałem się bowiem, że wszyscy jesteście biznesmenami, czyli ludźmi o zdecydowanym charakterze. Myślę, że właśnie tacy ludzie najbardziej się Panu podobają.

   Skąd to mniemanie ?

   Ponieważ Jezus wybierał na Apostołów ludzi o podobnym do waszego usposobieniu i stylu działania. Zwłaszcza jeden z nich to typ biznesmena: na imię ma Piotr. To też był człowiek interesu.

  Nie wiem ile zarabiał, ale do życia podchodził aktywnie. Jego działanie nie było nastawione na to, by po prostu przeżyć - on chciał coś zrobić. Miał barkę, na której pracował sam i zatrudniał jeszcze pracowników. Był człowiekiem zamożnym; jego pracownicy także nie cierpieli biedy. To byli synowie Zebedeusza.

A Piotr to właśnie typ biznesmena. Byłoby więc pożyteczne przyjrzeć się tej postaci. 

  Szczególnym wydarzeniem w życiu Piotra było spotkanie z Jezusem. Nastąpiło ono właśnie wtedy, gdy Piotr łowił ryby, a więc w czasie, gdy prowadził swój interes.  Zauważamy, że Pan nas spotyka, powołuje w tym momencie, kiedy jesteśmy aktywni. Nie wyciąga nas ze świata, ale chce się z nami spotkać w pełni naszego działania.

 Posłuchajcie fragmentu z Łk 5, 1-11, na którym pragnę się oprzeć.

   "Pewnego razu - gdy tłum cisnął się do Niego, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłwszy do jednej łodzi, która należała do śzymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.   Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: "Wypłyń na głębię i zarzućcie siesi na połów !" A Szymon odpowiedział: "Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci".Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczęły się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak, że się prawie zanurzały.Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: "Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny". I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona.  Lecz Jezus rzekł do Szymona: "Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił". I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim."

   Ten fragment jest niezwykle barwny. Pozwala nam wczuć się w tę sytuację.   To, co bardzo rzuca się w oczy, to kontrast między postawą Jezusa a postawą Piotra. 

Jezus oddala się od tłumu pełen sukcesu, pełen zdolności; wydaje się, że wszyscy Go słuchają i wszystko idzie w najlepszym kierunku.   Z drugiej strony Piotr: Piotr, który myje sieci. Łodzie stoją już przycumowane, ale Piotr jest niezadowolony, ponieważ pracował całą noc, wykorzystał swoją energię i zdolności, aby coś zarobić. Starał się z całych swoich sił, a nie uzyskał nic. Włożył dużo starań, dużo wysiłku; niestety - bez żadnego efektu. Możliwości miał duże, zdolności - wiele, ale nie przyniosło to żadnego owocu i teraz rankiem, na brzegu jeziora zamiast sprzedawać ryby - mył sieci.  Tu widzimy ten kontrast: z jednej strony sukces Jezusa, a z drugiej wielkie zdolności i możliwości Piotra, które nie przynoszą żadnego owocu.  Jezus przemawiając do ludzi, zauważył dwie łodzie stojące u brzegu. Aby być lepiej słyszalnym pyta Piotra, czy mógłby wykorzystać jego łódź.

I w tym momencie sytuacja zaczyna się zmieniać. W łodzi pozbawionej do tej pory Jezusa pojawia się On sam. Czyli łódź, która była dotąd jedynie środkiem do łowienia ryb, staje się środkiem, przez który Jezus może głosić Boże Słowo.

  Jezus wszedł na tę łódź, ale zanim się tam znalazł, pyta Piotra o pozwolenie. Prosi go też, by odbił nieco od brzegu, aby ludzie mogli lepiej widzieć i słyszeć. Jezus posługuje się łodzią, która wcześniej nie przydała się do niczego. Posłużył się tym niepowodzeniem, aby głosić swoje Słowo.

   Jaki stąd wniosek ?

 Otóż Jezus wchodzi do łodzi, którą jest nasza aktywność, nasze działanie.   Może ono być doskonałe, idealnie zorganizowane, ale jest pozbawione Jezusa. Może być również tak, iż Jezus nie jest kapitanem naszej łodzi i nie może posługiwać się naszą aktywnością, żeby głosić swoje Słowo.

   Zastanówmy sie teraz nad współczesnymi "rybakami".

   Wszystko jest świetnie zorganizowane, idealnie funkcjonuje. Ale nie ma Jezusa. Pojawia się więc pytanie: co jest najważniejsze ? Czy to, żeby wszystko działało doskonale, czy to, kto jest kapitanem ?

Wydaje się, jakby Jezus chciał powiedzieć: "Piotrze ! Nieważne jest łowienie, ale łowienie wtedy, kiedy Ja jestem, posługiwanie się łodzią, w której jestem Ja. Twoje zdolności, twoje możliwości nie wystarczą. Musisz łowić z łodzi, w której Ja przebywam".

  To jest czasem nasz grzech - łowienie bez Jezusa. Dużo się trudzimy, dużo pracujemy, ale bez Pana. A w końcu jesteśmy tymi, którzy tylko myją sieci; bez żadnego owocu, bez żadnego sukcesu. W takiej właśnie sytuacji był Piotr.

   I co się stało ?

 Jezus zaczyna głosić, przemawiać do ludzi. Zaczyna zmieniać się postawa Piotra. W nocy dużo pracował, namęczył się i z pewnością narzekał, bo nic nie złowił. Z pewnością, ponieważ był mężczyzną i biznesmenem, czyli chleb to chleb, a wino to wino. Z pewnością, bo przecież całą noc ciężko pracował.

   A teraz co robi ?

 Siedzi sobie jako odpowiedzialny za łódź komendant i słucha. A barka to nie tylko pulpit - to synagoga. Rodzi się pytanie dlaczego Jezus wybrał właśnie łódź, żeby z niej przemawiać ? Czy po to, żeby ludzie nie mogli Go dotykać ? A może po to, aby zaznaczyć, że nasza aktywność ma służyć nie tylko nam, ale też i innym, ponieważ ma być sposobem przekazywania słowa Bożego ?...

  Piotr, który był taki aktywny, staje się słuchaczem. Tak jakby Jezus mu rzekł: "Ja chcę wejść w twoją aktywność, ale pierwszą rzeczą jakiej od ciebie oczekuje jest to, abyś Mnie wysłuchał, abyś stał się Moim uczniem, abyś przyjął Mój styl życia, Mój sposób myślenia i działania. Chcę byś najpierw stał się uczniem, a potem prorokiem, potem rybakiem".

   Może my nie potrafimy łowić dlatego, że nie jesteśmy uczniami. Może mamy wiele dobrych wyników, ale nie tych których pragnie Pan.

  Dlaczego ?

Ponieważ Go nie słuchamy, ponieważ w tej łodzi rządzimy my sami.   Dlatego pierwszą rzeczą, Której Jezus oczekuje od Piotra, jest zmiana stylu życia, zmiana mentalności. I to jest rzecz najtrudniejsza. Porzucić grzech jest łatwiej, ale zmienić mentalność - o wiele trudniej. Ponieważ to oznacza, że odpowiedzialnym za barkę staje się Jezus, nie ty !

   A co robi Jezus ?

 Jest bardzo przebiegły; najpierw pyta: "Piotrze, czy mogę wejść do twojej łodzi ?" Piotr myśli: "Ta łódź nie jest mi potrzebna do niczego, niech wejdzie...". A kiedy Jezus już jest na pokładzie, kiedy przemówił do ludzi, a Piotr też Go słuchał, zaczyna dawać pewne wskazówki. Mówi: "Wypłyń". Nie zadowala się tylko pytaniem: "czy mógłbym ?". Gdy wchodzi - zaczyna rządzić i mówi: "Wypłyń".   Jaki jest sens wypłynąć ? Po to żeby łowić, bo łowi się na głębi, nie przy brzegu. Tylko po co łowić w ciągu dnia ? Nie łowi się w ciągu dnia; wtedy ryby łatwo uciekają.A Piotr po trudnej, nieudanej nocy otrzymuje rozkaz: "Wypłyń na głębie !"   To tak jakby Jezus powiedział każdemu z nas: "Zostaw swoją płyciznę, wejdź w głębię".  Wejście w głębię nie oznacza, by więcej się modlić, nie oznacza też wejścia w kontemplację. To by było zbyt banalne.    Chodzi o wejście w inny sposób działania, w inną relację z Jezusem, która nie zależy od ilości modlitw, ani nawet nie od pewnej postawy.  To taka relacja, gdzie On rządzi, ale ja mogę robić to, co chcę, używając tego, czego chcę.  W tym momencie Piotr wypływa na środek jeziora, ale rzecz się jeszczę nie skończyła, bowiem Jezus rzuca kolejny rozkaz: "Zarzućcie sieci na połów !"       

  Wyobraźcie sobie teraz Piotra ! To jest mężczyzna i to do tego jeszcze Żyd. Na pewno nie miał żadnej szkoły dobrego wychowania. Był po prostu rybakiem. A Jezus nie znał się na łowieniu ryb. Nawet nie wiemy, czy w ogóle umiał pływać ?!..Ten właśnie Jezus mówi do znającego się na rzeczy rybaka: "Zarzuć sieć" teraz, w ciągu dnia, po całej nocy, kiedy nic nie złowił ?  To jest rozkaz nielogiczny. Jezus nie prosi go o rzeczy trudne, czy niemożliwe do spełnienia, tylko prosi o rzecz nielogiczną: "Piotrze, zrób to !".

"Ale Panie, przecież łowiłem całą noc. Więc jaki jest tego sens ? Próbowałem już wiele razy w ciągu nocy, więc po co to wszystko ?". "Piotrze, zarzuć sieci".

   Co oznacza zmienić mentalność ?

 Oznacza wyznać: "Ja wierzę, że Twój porządek, Twoje rozkazy są słuszne". To właśnie oznacza zmianę mentalności. To jest właśnie wypłynięcie na głębinę.   Piotr zarzuca sieci, sieci, które wcześniej już wymył, bo tego dnia już nie zamierzał łowić, zamknął sprawę połowu na ten dzień...A Pan mu powiedział: "Z twoim niepowodzeniem spróbuj jeszcze raz. Chcę żebyś łowił !".

   Co się stało?

 Oto sieci wypełniają się rybami. Piotr nigdy nie widział takiej ilości złowionych ryb; aż rwały się sieci. A przecież łowił w środku dnia, słuchając rozkazu osoby nie znającej się ani trochę na rybołówstwie. To rzecz nie na miejscu.   Patrzy na cud, ale raptem okazuje się, że ten cud sprowadza kłopot, bo rwą się sieci.

Piotr myśli: "Panie ! Jeśli chcesz zrobić cud, to zrób go dobrze. Bo po co mi to mnóstwo ryb, skoro nie mogę ich wydobyć ? Trzeba było powiedzieć, żeby np. ryby od razu wskoczyły do mojej barki, to przynajmniej nie miałbym problemu z rwącymi się sieciami."

  Cud Jezusa nie rozwiązuje problemu, tylko wręcz komplikuje całą sytuację. A Jezus jakby nie słyszał - nie reaguje, nie pomaga. Nie mówi, co zrobić w tym momencie, gdy rwą się sieci.

To ty musisz znaleźć rozwiązanie. Zbyt proste i wygodne by było zawołać "Jezu spraw by te sieci same się uporządkowały". Jezus nie jest jakimś siłaczem czy magikiem.

   Więc jakie jest rozwiązanie ?

   Otóż zaczął przywoływać swoich współtowarzyszy z drugiej łodzi, nie głosem jednak, tylko gestami pokazując im "Przyjdźcie ! Przyjdźcie mi z pomocą". Nie jesteśmy bowiem powołani aby pracować tylko w swojej łodzi, ale by pracować dla Królestwa. Cud nie ogranicza się tylko do tego, że złowiono wiele ryb, ale też ogarnia samych rybaków - ich zjednoczenie. Łódź Szymona złączyła się z łodzią Jakuba i Jana.

To jest prawdziwy cud, ponieważ ryby nie są tylko dla mnie. Ja zaś potrzebuję innych po to, aby moja łódź mogła bezpiecznie dobić do brzegu. Potrzebuję drugiego człowieka, który nie jest moim rywalem, ale moim wspólnikiem, moim przyjacielem, z którym mam się dzielić.   To jest piękne i Pismo św. podkreśla w tym fragmencie fakt, że Piotr i jego towarzysze w łodzi pokazywali, aby przywołać innych. To jest to, czym mamy być dla innych - znakiem. Nie słowami, ale świadectwem.

   Trzeba, aby moje miejsce, moje życie było łodzią, w której rządzi Jezus, aby moje bogactwo ryb było nie tylko dla mnie, ale i dla innych, abym potrafił poprosić innych o pomoc.

   A dalej ? Co było dalej ?

 Otóż powstał następny problem. Rybacy wypełnili łodzie po brzegi, aż prawie się zanurzały. Jezus dokonuje kolejnych komplikacji. Czemu nie sprawił, żeby Piotr złowił nieco mniej ryb ? Może tylko jedną łódź ? Wszystko by było wtedy dla Piotra , sieci by się nie porwały i nie byłoby niebezpieczeństwa, że łódź zatonie. A tak problem jest coraz większy: wcześniej istniało tylko zagrożenie, że stracą ryby, a teraz wisi nad nimi groźba zatopienia łodzi. Jezus wyraźnie komplikuje nasze problemy, choć mówi się, że On je rozwiązuje.

   W takim razie jaka jest prawda ?

 Odpowiedź i rozwiązanie zarazem znajduje się w fakcie, że do brzegu dopływają nie jedną, ale dwiema barkami. Bym mógł dopłynąć do brzegu łodzią wypełnioną rybami, potrzebuje by inni mi pomogli, by mnie nauczyli pływać w niepowodzeniu.  To oznacza, że mam ich prosić o pomoc, zgodzić się na ich służbę względem mnie. Czasem łatwiej jest chodzić w porażce niż w powodzeniu.Wyobraźcie sobie przepełnioną barkę. Wystarczy tylko malutka fala i barka się przewróci. Wystarczy tylko powiew wiatru i barka wypełni się wodą. Byliście kiedyś na takiej mocno obciążonej łodzi ? Wystarczy lekko się poruszyć, a łódź zacznie tonąć. Podobnie bardzo trudno chodzić w glorii naszych sukcesów, w pełni powodzenia. Jest tylko jedna droga wyjścia - prosić o pomoc innych.

   Kiedy już dopływają do brzegu, Jezus stawia następny problem dla Piotra: "Widziałeś co oznacza połów ze Mną ?" Dla Piotra było to proste - pieniądze. Wyobraźcie sobie - sprzedać dwie pełne łodzie ryb. Trzeba by może nawet założyć nową spółkę na przykład rybaków Jezusa.   

   To nie Piotr jednak powie Jezusowi "Chodź do naszej ekipy", ale Jezus mówi do niego: "Pójdź za Mną, abyś łowił ludzi, abyś posługiwał tym, co umiesz, ale w innym celu".   W tym momencie wybór należy do Piotra. Co jest ważniejsze - łódź wypełniona rybami, czy Jezus ? Co jest moim skarbem ?Piotr zostawia wszystko i idzie za Jezusem. Jezus znaczy więcej niż największy sukces, ponieważ to On jest prawdziwym skarbem. Liczy się nie to ile ryb łowisz, ale dla kogo to robisz, kto wydaje polecenia.

   Jak więc możemy to wszystko podsumować ?

   Macie swoje aktywności, jesteście biznesmenami.

  Najważniejszą sprawą jest kto wydaje rozkazy, kto rządzi twoją aktywnością, a nie to, co robisz ty sam.   Jeżeli tobą rzeczywiście rządzi Jezus, przychodzi cud zjednoczenia rybaków. Nie jest istotne to ile zarabiasz, ale czy twój zarobek prowadzi cię do jedności z innymi. Dlatego właśnie Jezus uczynił taki znak cudownego połowu. Mógł przecież po prostu rozmnożyć pieniądze Piotra, jeśli zamierzał pozwolić mu, by sobie porządnie zarobił. Nie było żadnego problemu; mógł to zrobić. Ale Jezus sprawił ten wspaniały połów po to, by nauczyć Piotra: "Piotrze, podziel się".

  My też jesteśmy powołani do ewangelizacji w naszej łodzi. Co nam chce Pan powiedzieć ? Myślę, że już się domyślacie - "Dzielcie się". Łowi się po to, by budować jedność.  Jezus w Ewangelii J 17,21 mówi:

"Ojcze, aby stanowili jedno, aby świat uwierzył".

Bogactwo nie musi dzielić. To nie jest prawda, że bogactwo jest od diabła. Rozdział wprowadza sam człowiek, a nie bogactwo. Bogactwo może być instrumentem świętości jeżeli prowadzi do zjednoczenia. Wyobraźcie sobie o ile większy byłby połów gdyby było więcej łodzi.

   Myślę, że jesteście bogaci, ponieważ Jezus będzie mógł przez to dokonywać cudu jedności. Jedność rodzi się wtedy, gdy ty zaczynasz się dzielić. Inaczej - to tak logiczne - jedności nie będzie.

   Niewiele już lat brakuje do 2000 roku. Jak więc można świat uczynić bardziej chrześcijańskim ? Będąc znakiem, znakiem jedności, czyli dzieląc się.

Jak przygotować Jezusowi prezent na urodziny ? Czy zostawić wszystko i iść nauczać ? Jest bardzo wielu takich, którzy to robią. Może nawet zbyt wielu. Wciąż jednak brakuje nam cudu jedności.   Brakuje nam ludzi takich jak Piotr, takich, którzy potrafią pracować dla innych.   

   Dlatego myślę, że jesteście drodzy dla Jezusa, bo poprzez was może nastąpić jedność, tak aby świat uwierzył. Życzę wam dobrej pracy, ponieważ to jest misja, jaką Pan was obdarza: abyście byli bogaci, bardzo bogaci, bardzo, bardzo bogaci.

   Ale w jakiej perspektywie ?

 W perspektywie jedności. Aby świat uwierzył. Nie jesteście św. Franciszkiem.Do was należy inny charyzmat - który ukazuje, że ubóstwo nie polega na tym, żeby nie posiadać, a na tym, żeby się dzielić.Św. Franciszek podzielił się wszystkim, Piotr też podzilił się wszystkim. Piotr miał, Franciszek nie miał, ale obydwaj żyli po to, by być świadectwem, by świat uwierzył.

   Na tym chciałbym zakończyć, ponieważ resztę musi zrobić Pan. Jestem zadowolony, że mogłem się dzisiaj z wami tym podzielić, gdyż wierzę, że w Kościele Katolickim musimy odkrywać właśnie ten drogocenny dar bogactwa  To zależy od was, którzy prowadzicie już swoją działalność, macie swoje aktywności - a nie od innych.Nie zależy to od nauczających - ponieważ jeżeli się dobrze naucza, to żyje się niezbyt wygodnie. My potrzebujemy znaku, a wy możecie być znakiem. Dlatego my, nauczający, możemy się na was oprzeć, aby świat uwierzył w Jezusa.

 Alleluja. 

 

Ostatnia modyfikacja: stycznia 05, 2003