|
Spotkania Chrześcijan
Przedsiębiorców |
|
|
Katecheza ze spotkania 14 maja 2008 - Jednośc w rodzinie a sukces przedsiębiorcyW
"Mater et magistra" jest sugestia nauczania Kościoła, że najlepszą
formą przedsiębiorstwa, jest przedsiębiorstwo rodzinne, gdzie zaangażowani
są poszczególni członkowie rodziny.
Ze względu na to, że zapewnia im byt, ustawia relacje wzajemne nawet
chodźby w wychowaniu do pracy i daje pewne poczucie bezpieczeństwa, niezależności
od zbyt dużej ilości czynników zewnętrznych, np. tego, że wspólnik może
mieć w pewnym momencie inny humorek i będzie coś chciał zmienić.
Jednak niebezpieczeństwo takiego rodzinnego przedsiębiorstwa polega na
tym, że trochę trudniej jest tam zachować dyscyplinę. Jeśli
kuzyn Pawełek okazał się lekkoduchem i jest w trudnej sytuacji, to kto mu
pomoże jak nie rodzina ? To rodzina powinna mu dać zatrudnienie, ale wiadomo,
że ten kuzyn Pawełek, do roboty ma dwie lewe rączki - więc jak go
przypilnować, żeby on naprawdę pracował? Mogą
się rodzić takie problemy, ale tak naprawdę nie tyle są to problemy firmy,
ile problemy wychowania rodzinnego.
Jeżeli będzie prawdziwa jedność w rodzinie, to ona będzie wpływała
na wychowanie człowieka.
Wychowanie jednak nigdy nie było rzeczą łatwą, a dziś, jak się
wydaje, staje się coraz trudniejsze. Wiedzą o tym dobrze rodzice, nauczyciele,
kapłani i wszyscy ci, na których spoczywa bezpośrednia odpowiedzialność
wychowawcza. Dlatego też mówi się o wielkim «kryzysie wychowawczym», który
potwierdzają niepowodzenia, jakimi nader często kończą się nasze starania,
by kształtować osoby rzetelne, potrafiące współpracować z innymi i nadać
sens swojemu życiu.
/./
Niewątpliwie zarówno rodzice, jak i nauczyciele oraz ogólnie
wychowawcy są wystawieni na silną pokusę, by się poddać, a jeszcze bardziej
na niebezpieczeństwo niezrozumienia swej roli czy, ściślej, misji, jaka została
im powierzona. W rzeczywistości jest to kwestia nie tylko osobistej
odpowiedzialności dorosłych czy młodzieży, która wszak istnieje, i nie
powinno się tego ukrywać, lecz także powszechnie panującego klimatu,
mentalności i rodzaju kultury, które prowadzą do zwątpienia w wartość
osoby ludzkiej, w znaczenie prawdy i dobra, a w ostatecznym rozrachunku w dobro
życia. W takiej sytuacji trudne staje się przekazywanie z pokolenia na
pokolenie czegoś ważnego i pewnego, reguł postępowania, wiarygodnych celów,
wokół których można budować własne życie.
List
do diecezji rzymskiej o pilnej potrzebie wychowania. Benedykt XVI, 21.01.2008
Rola rodziny w stosunku do pracy w firmie.
Bardzo często żona i dzieci bezpośrednio nie są zaangażowani w firmę.
Często to wygląda w taki sposób, że on/ona "gdzieś tam" jest w
firmie, "gdzieś tam" pracuje - i ciągle go nie ma!
Jedność w rodzinie powinna polegać na tym, że mąż powracający
do domu, wraca do miejsca, które jest miejscem prawdziwej miłości. Nie
powinien wracać z nastawieniem, że teraz w domu będą tylko następne
problemy. Oczywiście problemy są i będą, ale chodzi o nastawienie do nich. Jeżeli
po przyjściu z firmy pierwszą rzeczą z którą się spotyka jest narzekanie
żony: "znowu o tej porze, znowu cię nie było.." - to trudno mu
odbierać dom jako miejsce do którego powraca z radością. A mogłyby pojawiać
się pytania i troska, że może jest zmęczony, miał problemy...
To jest jeden z zewnętrznych znaków jedności w rodzinie i relacji między
firmą a rodziną.
Ważne jest pytanie: ile czasu powinniśmy pracować, a ile czasu
powinniśmy spędzać w domu z rodziną.
Jeżeli będzie to jaśniej określone, jeżeli będzie przeżywana miłość
i ofiara z tym związana, to mąż nie będzie nie doceniał pracy jaką wkłada
w cały dom jego żona. Żona będzie rozumiała przedłużenia czasu jaki mąż
wkłada w firmę. Będą w tym się wzajemnie wspierali. Mąż
będzie mógł wracać do domu, gdzie może spotka go następna porcja problemów
podobnych nawet do tych jakie miał w pracy, ale w zupełnie innej atmosferze. W
atmosferze jedności - to "jesteś ty", możemy teraz razem to przeżywać
- to jest nasza jedność w tych sprawach.
Co wtedy zaczyna być wyrazem jedności tej rodziny ?
To, że pierwszą rzeczą nie jest podejmowanie problemu w taki sposób
jak to było w pracy - najpierw sami wszystko chcemy zrobić, a potem jeszcze
ostatecznym ratunkiem może być "pielgrzymka do Częstochowy (i to na
kolanach to może będzie ważniejsze)". Dzieląc
się sobą - żyjemy jednocześnie w jedności z obecnością Boga, czyli
modlimy się za te problemy razem.
Czy modlimy się o to co nam potrzeba ?
Czy prosimy Pana Boga, żebyśmy wiedzieli jak sobie radzić z
problemami, że na przykład pralka się zepsuła i czy będziemy w stanie
natychmiast kupić nową ? Czy potrafimy żyć w takich momentach mentalnością
wiary - pytając także samego Pana Boga o radę, światło do decyzji ? Jeśli
będzie atmosfera wiary, to chociaż są problemy, nie będziemy czuli się
porzuceni bez opieki i błogosławieństwa.
Czy modlisz się ze swoją żoną o sprawy swojej firmy ?
To nie znaczy, że ona jest fachowcem i będzie musiała ci dobrze
poradzić, ale że ona żyje z tobą troskami, którymi ty żyjesz. Czy
je zna ? Komu najbardziej szczerze możesz powiedzieć o wszystkich swoich
niepokojach, o tym, że się czegoś boisz, o tym że nie wiesz czasem jaką
podjąć decyzję, jeśli nie najbliższej sobie osobie ? Jest
to jakby prawo naczyń połączonych. Jeżeli w jednym coś się dzieje, to jeżeli
one są w jedności to to się zrównoważy. A dwojgu łatwiej jest nieść ciężar
niż jednej osobie.
Czy potrafisz w sprawach pewnych decyzji podejmowanych w firmie radzić
się swojej współmałżonki ? Znowu
dlatego, że przeżywamy w tym czym żyjemy jedność, że nasze życie zaczyna
stanowić jedno, a te decyzje w konsekwencji będą miały wpływ na nasze życie
rodzinne.
Gdy zaczynamy realizować w rodzinie i firmie powołanie Boże do nas
skierowane Pan Bóg nie będzie wzywał nas do tego, żebyśmy założyli
firmę tylko po to, żeby ona się rozleciała, lecz aby przez nią realizowało
się Boże dzieło.
Często musi jednak rozlecieć się w firmie wszystko to, co jest
"nie Boże". Jeżeli
rzeczywiście firma byłaby "nie Boża", wbrew woli Bożej, wbrew
zasadom, które Pan Bóg nam proponuje - to jeśli zwracamy się do Niego i
chcemy z Nim mieć coś wspólnego, nie dziwmy się, że wtedy musi się to
wszystko zawalić. Ale
jeśli jesteśmy na drodze, którą Pan Bóg nam dał i na którą nas wzywa, to
On nie będzie chciał niszczyć - lecz będzie chciał rozwijać naszą firmę.
Czy potrafimy właściwie decydować o tym jak wykorzystywać czas w
swoim domu, w rodzinie ?
Czy potrafisz na przykład zaplanować wcześniej, z góry, czas wyjazdu
na wycieczkę z dziećmi i z żoną, nawet jednodniową, czy półdniową ? Czy
jest to coś o czym wiadomo, że jest ważnym dla was ? Jeżeli
będziemy się kierowali zasadami takimi samymi jakie spotykamy w życiu, gdzie
agresja wchodzi bardzo głęboko w każdego człowieka, bardzo mocno oddziaływuje
na nas, to będzie przenosiło się to także na nasze życie rodzinne. Jeżeli
w życiu rodzinnym będziemy rozumieli, że pierwszą jest miłość, jedność
z niej wynikająca - to wtedy każdy z tych problemów będziemy inaczej
widzieli.
Na koniec propozycja priorytetów w naszym życiu chrześcijańskim.
Na czym w pierwszy rzędzie tobie, każdemu z nas, powinno najpierw zależeć:
1/
- na relacji z Bogiem, 2/
- na relacji rodzinnej, małżeńskiej, 3/
- na tym w jaki sposób angażujemy się dla innych (życie
zawodowe, działalność społeczna, działalność w Kościele, czy w jakiejś
grupie).
Te trzy elementy kształtują cały obraz. Jeżeli
nie ma czasu na któryś z nich, to właściwie możemy powiedzieć, że nie
realizujemy jako chrześcijanie powołania do którego zostaliśmy wezwani.
Pan Bóg daje powodzenie, daje błogosławieństwo - twoja firma zaczyna
mieć lepszą sytuację, nie tylko dlatego, że ciągle trzeba inwestować i ciągle
coś rozbudowywać, ale dlatego, że trzeba się najpierw zapytać: czy to jest
dalej powołaniem Bożym ? Może
Pan Bóg daje ci trochę więcej pieniędzy w danym czasie, żeby je przeznaczyć
na jakiś cel. Nie koniecznie dla ciebie, nie koniecznie dla twojej rodziny.
Pomijając dziesięcinę, to jest właśnie ten trzeci priorytet jesteśmy
powołani do życia w rodzinie, a to jest źródłem naszego zanngażowania w
szerzej pojęte życie społeczne.
Decydujące znaczenie w procesie wychowania ma poczucie odpowiedzialności
- niewątpliwie odpowiedzialności wychowawcy, ale także, w miarę dorastania,
odpowiedzialności dziecka, ucznia, młodego człowieka rozpoczynającego pracę.
Odpowiedzialnym człowiekiem jest ten, kto potrafi odpowiadać za siebie
i za innych.
Człowiek wierzący stara się ponadto, i przede wszystkim, odpowiadać
przed Bogiem, który jako pierwszy go ukochał. List do diecezji rzymskiej o pilnej potrzebie wychowania. Benedykt XVI, 21.01.2008 |
|