|
Spotkania Chrześcijan
Przedsiębiorców |
|
|
Świętość w życiu Przedsiębiorcy Robin
Hirsh, przedstawiciel ICCC z Anglii, katolik, katecheza wygłoszona 11.11.1995 (na
podstawie nagrania magnetofonowego - "na żywo" tłumaczył Grzegorz
Mazur.)
Gdy mówimy o jedności w naszym życiu, to mówimy o świętości, o pełni,
o tym, że nasze życie jest kompletne, pełne. Trzeba powiedzieć słowo żydowskie:
szalom = pokój, pełnia i świętość.
Moim doświadczeniem jest to, że nie mogę osiągnąć jedności, świętości
na skróty. Ale tylko przez kroczenie drogą, którą Bóg Ojciec przygotowł
dla mnie.
Najpierw coś na temat ICCC. Jest
to organizacja w 60 krajach na świecie, choć została założona zaledwie 10
lat temu. Zanim została założona, prezydent organizacji Gunar Olson, (który
był tu wcześniej - w maju 1995), został poprowadzony przez Boga tak aby oddać
wszystkie swoje zaangażowania i pieniądze i czekać w swoim domu w Szwecji
przez rok, polegając we wszystkim tylko na Bogu. Doświadczył, że nawet wtedy
kiedy nie miał jedzenia, ludzie przychodzili do jego domu i przynosili mu pożywienie.
W
ten sposób nauczył się całkowitego zaufania Bogu, we wszystkim.
Uczynił to zanim założył nowe przedsiębiorstwo. Potem dostał trochę
dolarów i kupił przedsiębiorstwo, które miało poważne kłopoty. Zrobił z
niego wielkie przedsiębiorstwo znane w Szwecji.
ICCC istnieje po to aby uświadomić chrześcijanom, że możliwym jest
prowadzenie swojego życia zawodowego będąc świadkiem i
znakiem proroczym i aby ich wiara w Chrystusa, w Jego moc, była
spodziewaniem się otrzymywania proroctw dotyczących naszych przedsiębiorstw i
innych ludzi. Spodziewamy się cudów w naszych przedsiębiorstwach, spodziewamy
się prowadzenia Bożego w naszych przedsiębiorstwach.
To wszystko opiera sie na słowie Bożym, na praktycznym zastosowaniu go,
a codziennie wyjaśnia nam to Duch Święty. Wiemy, że zawsze będziemy robili
jakieś błędy jak też będzimy mylili się w naszym słyszeniu Ducha Świętego,
ale również wierzymy, że On objawia nam informacje, które są Jego
nadprzyrodzonymi natchnieniami.
Bóg mówi, że każdy z nas powinien
słuchać Go w Bożej wizji waszego życia. Wizja innego człowieka dla
waszego życia nie jest dobra. Nawet jeśli ta osoba jest dobrym chrześcijaninem,
słucha Boga i słyszy Go dobrze. Jeżeli on słyszy coś co odnosi się do
waszego życia, poninniście brać to pod uwagę, ale za pytanie Boga: "co
On mówi do was" jesteście
sami odpowiedzialni. Np: jeżeli
rozpoczynacie przedsięwzięcie, którego Bóg nie nakazał rozpocząć, tzn.
nie pytaliście Boga czy powinniście je rozpocząć - musicie "wrócić"
i zapytać Boga: "czy rzczywiście chcesz widzieć mnie Panie w tym przedsięwzięciu
?" To
samo odnosi się do waszych partnerów, zwłaszcza jeżeli waszymi partnerami są
ludzie, którzy nie są wierzącymi chrześcijanami. Jest wielu ludzi, którzy
tylko częściowo są wierzący, dlatego nie są przygotowni do słuchania tego
co Bóg mówi o ich życiu zawodowym.
Nasze życie zawodowe ma służyć chwale Boga. Bóg
nie spodziewa się, że będziemy odnosili sukcesy,
nie rząda tego od nas, nie wymaga tego. Prosi nas tylko o to, żebyśmy słuchali
Jego słowa.
Przykład waszego życia zawodowego może również odnosić się do
relacji z mężem czy żoną, z dziećmi, w waszej parafii z księdzem z którym
mamy kłopoty. Ze wszystkimi dziedzinami waszego życia.
Nie wiem jakie jest wasze doświadczenie, ale moje jest takie, że kiedy
tylko myślimy, że wypełniamy Bożą wolę, Bóg daje nam przykłady tego jak
trudno jest ją pełnić.
Pierwszy krok to nawrócenie i głębsze poświęcenie się Bogu.
Drugi krok to ten kiedy zaczynamy mieć kłopoty.
Zbawienie przychodzi przez oddawanie chwały Bogu, a nie przez pracę.
Św.
Paweł mówi, że został ukrzyżowany razem z Chrystusem, a wiec nie żyję już
dłużej swoim własnym życiem, ale żyję życiem Chrystusa. Tego chce Jezus
dla każdego z nas. Chce abyśmy zginęli, po to, abyśmy mogli zmartwychwstać.
Chce żebyśmy dobrowolnie zgodzili się na ukrzyżowanie każdej części
naszego życia, aby cieszyć się wolnością, którą daje nam Jezus.
Kryzysy w naszym życiu są bardzo uwalniające, ponieważ dopóki taki
kryzys się nie zdarzy obawiamy się go. Kiedy
przejdziemy kryzys nie mamy już o
co więcej się martwić, bo Bóg nigdy nie podda nas większemu doświadczeniu
niż to przez które możemy przejść. Zawsze da nam drogę ucieczki. Jest
to w 1 Kor 10, 10-13:
Nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali i zostali wytraceni przez
dokonującego zagłady.A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy
przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów.
Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł.Pokusa
nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny
jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając
pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać.
Ze szczególną przyjemnością słuchałem waszego przedstawiania się -
że wasze przedsiębiorstwa upadały, a wy zaczynaliście od nowa. To jest właśnie
to czego Jezus chce. Nie musimy zawsze bankrutować. Ale musimy nauczyć się,
że możemy polegać tylko na Jezusie. Kłopoty przez które przechodzimy są
dla nas znakami prorockimi. Daniel
jest przykładem pracownika publicznego. Nie był kapłanem, ani prorokiem -
pracował dla rządu. Pamiętamy go dla tego, że spędził pewien czas w
jaskini lwów. Pamiętamy także
trzech młodzieńców, ponieważ byli w piecu ognistym.
To są znaki prorockie, które daje nam Bóg. Znaki Jego panowania nad
wszystkim. Jest to proces rozwoju naszego zaufania do Boga.
Zapomnieliście o upomnieniu, z jakim się zwraca do was, jako do synów:
Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza.Bo
kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna
przyjmuje.Trwajcież w karności! Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż
to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił?Jeśli jesteście bez karania, którego
uczestnikami stali się wszyscy, nie jesteście synami, ale dziećmi nieprawymi.
Zresztą, jeśliśmy cenili i szanowali ojców naszych według ciała, mimo że
nas karcili, czyż nie bardziej winniśmy posłuszeństwo Ojcu dusz, a żyć będziemy?
Tamci karcili nas według swej woli na czas znikomych dni. Ten zaś czyni to dla
naszego dobra, aby nas uczynić uczestnikami swojej świętości.Wszelkie
karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym,
którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości.Dlatego wyprostujcie opadłe
ręce i osłabłe kolana! Wiemy
też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich
dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru.
Rz 8, 28
Bóg daje nam to co w pewnym czasie nam się nie podoba, co nie jest dla
nas przyjemne, aby dać nam błogosławieństwo. Wiem, że to nie jest łatwe,
że powinniśmy Go za to wysławiać i podporządkowywać się wszystkiemu co On
czyni, dlatego, że nas kocha. Ale kiedy potrafimy chwalić Go w sytuacjach, które
są dla nasz trudne, wtedy osiągamy zwycięstwo. Wtedy możemy rzeczywiście żyć
życiem Zmartwychwstałego Jezusa.
Ten cykl: nawrócenie, problemy, wzrost, zwycięstwo - będzie się
powtarzał przez całe nasze życie. Tak długo i tak bardzo jak będziemy
gotowi na odbieranie tego. W chwili, kiedy powiemy Bogu: "nie chcę już
tego dłużej" może się to zatrzyma, ale stracimy kontakt z Bogiem. Jeśli
pozwolimy Mu kontynuować ten proces przemiany, z jednego stopnia chwały do
drugiego, wtedy nasza relacja z Nim będzie coraz głębsza. Zdamy sobie sprawę
z tego jak bardzo nas kocha. Doświadczymy, że nigdy nas nie opuszcza.
Tu przykład Józefa. Był pracownikiem prywatnego przedsiębiorstwa. Bóg
błogosławił wszystko co czynił, bo robił to dobrze, prawidłowo. Wtedy zaczął
mieć problemy. Znalazł się w więzieniu. Biblia mówi: "Bóg był z nim".
W pewnym okresie mego życia byłem częściowo niewidomy. Byłem wtedy
dyrektorem finasowym w firmie w Niemczech i w Austrii. Za każdym razem gdy
przychodziłem na Mszę św. w niedzielę, okazywało się, że w ciągu
tygodnia modliłem się czytając większość tekstów z tej Mszy. Było to dla
mnie znakiem, że Bóg był ze mną, ponieważ czułem się jak w więzieniu. Wtedy
poczułem, że Bóg chce abym opuścił to przedsiębiorstwo. Ja sam nie dałbym
rady dłużej opierać się swojemu dyrektorowi, który nakłaniał mnie do
zrobienia czegoś niezgodnego z prawem. Napisałem rezygnację w poniedziałek.
Bóg mówił: nie martw się, znajdę ci inną pracę. Miałem wtedy taką wielką
czarną dziurę w polu widzenia. Złożyłem rezygnację w poniedziałek, a w środę
wpadłem w panikę. Powiedziałem: "Boże obiecałeś, że znajdziesz mi
nową pracę. Ale zapomniałem umówić się z Tobą, że ta praca ma być tak
samo dobra jak poprzednia. Chcę nadal być dyrektorem finansowym, albo czymś
podobnym. Więc pokaż mi Boże, że chcesz znaleźć mi równie dobrą pracę.
Dlaczego nie uzdrowiłeś moich oczu ? To byłby dla mnie znak. Wiem, że
wszystko jest dla Ciebie możliwe." W
sobotę rano wstałem i te ubytki w polu widzenia zniknęły. Od tej pory wiele
razy byłem świadkiem cudownych uzdrowień w wielu miejscach świata i różnych
przypadkach. Również cudów w przedsięwzięciach.
Jednak Bóg nie może interweniować, żeby w cudowny sposób pomóc
przedsiębiorstwu prowadzonemu przez chrześcijanina, dopóki chrześcijanin ten
nie będzie przygotowany do poświęcenia tego przedsiębiorstwa Bogu. -
Musimy spędzać z Bogiem pewien czas, aby rozwinąć tę wizję, kórą On ma
dla naszego
przedsiębiorstwa.
Dam przykład tego jak to stosujemy.
W mojej firmie jesteśmy konsultantami. Zazwyczaj rachunki płacone są
nam bez żadnych problemów, ale z powodu jakiegoś nieporozumienia, gdy
pracowaliśmy dla pewnego małego przedsiębiorstwa (jednoosobowego) i nie
otrzymaliśmy zapłaty. On był katolikiem, wierzącym, ale wiele z tego co robił
w swoim przedsiębiorstwie nie było robione dla chwały Bożej. Powiedziałem:
nie podam cię do sądu, ani nie będę przynaglał cię do zapłacanie tych
pieniędzy. Jeśli Bóg powie ci, że masz zapłacić - zapłacisz. Zostawiłem
mu kasety magnetofonowe mówiące o życiu w Duchu Świętym. Około
4 miesięcy temu spotkałem się z innym chrześcijaninem, przyjacielem, mieliśmy
podobne nieporozumienie - ponieważ przysłał mi rachunek po naszym spotkaniu,
a ja nie zdawałem sobie sprawy, że jest to zawodowa konsultacja. Myślałem,
że to była wymiana naszych doświadczeń. Więc kiedy dostałem rachunek na
100 , wysłałem mu czek na 200 według
słów: prosi cię kto o płaszcz daj mu również suknię.
Trzy dni później dostałem list od osoby, która wcześniej nie zapłaciła
mojego rachunku. W liście było napisane: słuchałem kaset zostawionych przez
ciebie i doszedłem do głębszego poświęcenia Bogu. Czuję, żę muszę zapłacić
ten rachunek na 500 , który mi wysłałeś. To
mały przykład jak możemy to stosować. |
|